Bunkry przeciwlotnicze na Olszynce (Walddorf)

Wojenne schronienia, dziecięce zabawy i zagadka, która pozostała.

Był czas, kiedy na Olszynce można było natknąć się na betonowe budowle, które wyróżniały się wśród ogrodów, działek i niewielkich domów. Nie były częścią dawnego krajobrazu rolniczego. Pojawiły się w czasie wojny, a ich obecność przypominała, że nawet ta spokojna, podmiejska okolica nie pozostawała poza wydarzeniami, które zmieniały życie Gdańska. Chodzi o dwa zespoły obiektów nazywanych bunkrami przeciwlotniczymi. Jeden znajdował się pomiędzy dzisiejszymi ulicami Miodową i Sierpową, drugi w kwartale ulic Bratki, Listki, Bluszczowa i Zuchów. Przez lata próbowano wyjaśnić, dlaczego zbudowano je właśnie tam, jaką funkcję miały pełnić i czy oba zespoły powstały według jednego planu. W dyskusjach internetowych pojawiały się różne interpretacje. Nie udało mi się jednak odnaleźć dokumentu, który pozwoliłby uznać te wyjaśnienia za ostatecznie potwierdzone. Dlatego chciałbym opowiedzieć tę historię nie tylko przez pryzmat wojennych budowli, lecz także przez pryzmat miejsca i ludzi, którzy byli z nimi związani. A tam, gdzie kończą się znane fakty, pozostawimy pytania otwarte.




Olszynka przed wojną świat kolonii i ogrodów.

Aby zrozumieć, gdzie powstały te budowle, warto na chwilę cofnąć się do przedwojennej Olszynki. Dawne Walddorf nie było jednolitą dzielnicą miejską. Tworzyły je rozproszone domy, ogrody, pola i kolonie działkowe. Życie mieszkańców toczyło się nie tylko wokół własnych domów i działek. Ważne były również miejsca wspólne, w których można było spotkać sąsiadów, porozmawiać, odpocząć i pozwolić dzieciom spędzać czas na świeżym powietrzu. Na Olszynce znajdowały się trzy kolonie działkowe: Sonnenland, Morgenröte i Erdenglück. Na posiadanej przeze mnie przedwojennej mapie można dostrzec, że każda z nich miała ogólnodostępny plac określany jako Spielwiese. Znajdowała się tam świetlica, a w pobliżu również plac zabaw. Dzisiaj taka informacja może wydawać się drobiazgiem. W rzeczywistości pomaga nam odtworzyć obraz dawnego życia. Kolonie nie były jedynie zbiorem odrębnych ogródków. Miały również wspólną przestrzeń, w której spotykali się mieszkańcy. I właśnie z tymi miejscami wiąże się jedna z zagadek bunkrów na Olszynce. Dwa zespoły obiektów powstały w lokalizacjach odpowiadających dawnym placom wspólnym. Na mapie można wskazać także trzeci podobny teren. Według informacji, które zebrałem, również tam miały rozpocząć się przygotowania do budowy. Zgromadzono nawet pierwsze materiały, ale ostatecznie trzeci zespół nie powstał. Nie udało mi się ustalić, dlaczego zrezygnowano z tej budowy ani czy wszystkie trzy lokalizacje rzeczywiście były objęte jednym planem. Pozostaje to jednym z pytań, które warto zachować w naszych notatkach.



Rok 1944 kiedy zmieniło się życie mieszkańców

Rok 1944 przynosił coraz bardziej niepokojące wiadomości. Front zbliżał się do Prus Wschodnich, a do Gdańska docierały kolejne grupy uchodźców. Jedni przybywali drogą lądową, inni drogą morską. Wiele osób szukało miejsca, w którym mogłoby choć na pewien czas zatrzymać się przed dalszą podróżą. O tym okresie opowiadał mi Gerhard Jeske, dawny mieszkaniec Walddorf. Z jego wspomnień wynikało, że liczba ludzi przebywających wtedy w tej części Gdańska gwałtownie wzrosła. Zajęte były miejsca nadające się do zamieszkania domy, ale również altany. Według jego relacji mieszkańcy musieli zgłaszać wolne pomieszczenia, a do niektórych domów przychodzili uchodźcy z urzędowymi nakazami dokwaterowania.

Warto zatrzymać się przy tym wspomnieniu.

Olszynka była przecież miejscem domów, ogrodów i codziennej pracy. Ludzie mieli swoje przyzwyczajenia, swoje sprawy i własny rytm życia. Nagle obok nich pojawiali się przybysze, którzy często stracili już poczucie bezpieczeństwa i nie wiedzieli, co przyniosą kolejne dni. Nie znamy wszystkich szczegółów ich losów. Nie wiemy, jak długo poszczególne rodziny przebywały w tej okolicy ani ilu ludzi znalazło tu schronienie. Z relacji Jeskego wyłania się jednak obraz miejsca, w którym wojna zmieniła nie tylko sytuację na froncie, lecz także zwykłe życie mieszkańców. To ważny kontekst dla historii bunkrów. Nie jest jednak dowodem na to, że właśnie napływ uchodźców był przyczyną ich budowy. Dwa zespoły budowli co wiemy, a czego nie? Według moich dotychczasowych ustaleń oba zespoły mogły powstać latem 1944 roku. Nie odnalazłem jednak dokumentu budowlanego, który potwierdzałby tę datę. Dlatego traktuję ją jako prawdopodobne ustalenie, a nie pewnik. Podobnie wygląda sprawa przeznaczenia obiektów. Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się interpretacja, że były związane z ochroną przeciwlotniczą ludności cywilnej. Pasuje do niej nazwa, pod którą są znane, oraz ich położenie wśród zabudowy i kolonii działkowych. Nie udało mi się jednak dotrzeć do dokumentu, który wyjaśniałby dokładnie, kto miał korzystać z tych budowli, jak miały funkcjonować i jakie obowiązywały zasady ich użytkowania. Nie chciałbym również przesądzać ich technicznej klasyfikacji. W lokalnych opowieściach nazywano je bunkrami przeciwlotniczymi, ale bez dokumentacji technicznej nie mogę z całą pewnością określić, jak sklasyfikowano je w czasie budowy. Możemy więc wskazać najbardziej prawdopodobną interpretację, ale musimy zachować świadomość, że nie wszystkie elementy tej historii zostały potwierdzone.



Dlaczego właśnie pośród ogródków działkowych?

To pytanie powracało w dyskusjach wielokrotnie. Skoro na Olszynce znajdowały się dwa zespoły budowli, dlaczego zlokalizowano je właśnie w takich miejscach? Samo położenie nie daje nam odpowiedzi. Można przypuszczać, że brano pod uwagę rozmieszczenie kolonii, zabudowę i potrzeby ludzi przebywających w tej okolicy. Nie dysponujemy jednak planem, który pozwoliłby stwierdzić, czym kierowali się projektanci i osoby podejmujące decyzję o budowie. Nie wiemy również, czy oba zespoły miały identyczne przeznaczenie ani czy przewidywano ich wykorzystanie wyłącznie podczas nalotów, czy też w innych sytuacjach zagrożenia. Nie udało mi się też znaleźć wiarygodnego potwierdzenia, które pozwalałoby określić, czy i w jaki sposób obiekty były rozpoznawane przez lotnictwo alianckie. Brak widocznych śladów działań wojennych na zachowanych niegdyś ścianach nie rozstrzyga tej kwestii. Sam w sobie nie dowodzi ani tego, że obiekty uznano za nieistotne, ani tego, że pozostawały poza zainteresowaniem przeciwnika. Także w tym przypadku musimy rozdzielić obserwację od wniosku. Wiemy, gdzie znajdowały się obiekty. Nie znamy natomiast wszystkich przyczyn, dla których zbudowano je właśnie tam.

Niedokończony trzeci zespół.

Przedwojenna mapa pozwala zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół. Jeżeli dwa znane zespoły powstały w miejscach dawnych placów wspólnych, naturalnie nasuwa się pytanie, czy podobna budowa była planowana również w trzeciej kolonii. Według informacji, które udało mi się zebrać, w tej lokalizacji miały rozpocząć się przygotowania. Na miejscu zgromadzono pierwsze materiały budowlane, ale do powstania kolejnego zespołu nie doszło. Nie znamy przyczyny. Nie wiemy, czy zmieniono plany, czy przeszkodziły okoliczności wojenne, czy też od samego początku rozważano jedynie taką możliwość. Nie chcę dopisywać zakończenia do historii, której nie udało się jeszcze w pełni odtworzyć. W tym przypadku przedwojenna mapa i zebrane przeze mnie informacje pozwalają postawić pytanie, ale nie dają ostatecznej odpowiedzi.



Ostatnie miesiące wojny

Pod koniec wojny okolice Opływu Motławy znalazły się w strefie działań obronnych. Przestrzeń, która wcześniej służyła pracy, wypoczynkowi i sąsiedzkim spotkaniom, nabrała zupełnie innego znaczenia. Z informacji, które zebrałem, wynika, że obiekty w rejonie ulicy Bratki zostały zajęte przez wojsko niemieckie. Natarcie Armii Czerwonej, prowadzone również z użyciem broni pancernej, zmusiło stacjonujące tam oddziały do przemieszczenia się w kierunku Dolnego Miasta . Działania wojenne przyczyniły się do zniszczenia tego zespołu budowli. Nie udało mi się jednak potwierdzić wszystkich szczegółów tego epizodu w dokumentach. Dlatego również ten fragment pozostawiam jako informację wynikającą z dotychczasowych ustaleń, wymagającą ewentualnego dalszego sprawdzenia. Możemy natomiast zauważyć, jak bardzo zmieniło się przeznaczenie tej samej przestrzeni. Dawne miejsca spotkań i zabawy stały się częścią obszaru objętego działaniami wojennymi.

Kiedy betonowe budowle stały się miejscem zabaw.

Koniec wojny nie oznaczał końca historii tych obiektów. Budowle pozostały w krajobrazie Olszynki, a z biegiem lat ich wojenne przeznaczenie odsunęło się w pamięci kolejnych mieszkańców. Dla dzieci były przede wszystkim tajemniczymi konstrukcjami, które można było oglądać, poznawać i wykorzystywać podczas zabaw. Przez dziesięciolecia zarówno same budowle, jak i przyległy do nich teren służyły dzieciom jako plac zabaw. Dorośli pamiętali ich wojenny rodowód, młodsi widzieli w nich element otoczenia, który istniał od zawsze. Właśnie w takich szczegółach najlepiej widać, jak zmienia się znaczenie miejsc. To, co dla jednego pokolenia było świadectwem niebezpiecznej przeszłości, dla następnego stawało się częścią dzieciństwa. Z czasem budowle rozebrano. Pomiędzy ulicami Miodową i Sierpową uporządkowano teren, na którym powstał nowoczesny plac zabaw. Z krajobrazu zniknęły betonowe ściany, ale nie zniknęła pamięć o nich. Pozostały wspomnienia mieszkańców i fotografie, dzięki którym można dziś odtworzyć wygląd nieistniejących już obiektów.




Historia, w której nadal brakuje odpowiedzi.

Po wielu latach poszukiwań nie udało mi się odnaleźć dokumentu, który jednoznacznie wyjaśniałby historię obu zespołów bunkrów przeciwlotniczych. Nie znamy dokładnej daty ich budowy. Nie wiemy, kto podjął decyzję o ich wzniesieniu, jakie były szczegółowe założenia projektu ani dlaczego nie powstał trzeci zespół, którego budowę według zebranych informacji przygotowywano. Najbardziej prawdopodobna pozostaje interpretacja, że obiekty miały związek z ochroną ludności cywilnej. Nie możemy jednak przedstawiać tego wyjaśnienia jako faktu udowodnionego dokumentem. Chciałbym, aby ta opowieść pozostała zapisem tego, co udało się ustalić, a nie próbą wypełnienia wszystkich luk przypuszczeniami. Historia dawnej Olszynki składa się przecież nie tylko z dat, nazwisk i zachowanych budowli. Tworzą ją również wspomnienia mieszkańców, miejsca, które zniknęły, oraz pytania, na które jeszcze nie potrafimy odpowiedzieć. Dwa zespoły bunkrów były świadkami przemiany tej okolicy: od przedwojennych kolonii działkowych, przez wojenny niepokój, aż po powojenne dziecięce zabawy. Dzisiaj tych betonowych budowli już nie ma, ale można nadal opowiadać o ludziach i miejscu, z którym były związane. Być może kiedyś odnajdzie się dokument, który pozwoli wyjaśnić ich historię dokładniej. Do tego czasu pozostawiam tę sprawę otwartą.
Czasami najuczciwszą częścią opowieści historycznej jest zdanie: tego jeszcze nie wiemy.


Miro, listopad 2013